znalazłąm chwile czasu... a dawno mnie już tu nie było... skonczyły się święta czas laby i spokoju... niby spokoju bo i tak ciągłę zamieszanie i napięte nerwy. Czemu nie może być miło, spokojnie i tak ciepło... Wszystko sie chrzani... świat mial sie poprawić, luczie mieli być lepsi... to czemu dalej Ci którzych kocham zachowują sie jakby w ich słowniku nie istniało słowo miłosć i radosć...
"Są rzeczy niezauważalne przez zwykłych ludzi
Wolą oni bowiem biec za pieniędzmi
Gonić ambicje, ciągle wygrywać...
Gubiąc gdzieś w tyle przyjaciół
Zapodziewajac uczucia..."
tak... gdzieś zagubiłam wiare w szczęście i przyjaźń... bo przyjaciele których miałąm odeszli wtedy gdy świat zaczął robić się szary...
kończe szeptać... i podrawiam mojego chyba jedynego komentatora :D
i już sie zaczeło..zero imprez, tańca i głośnej muzyki..ale jakoś da sie to przeżyć... znalazłam nowe zajęcie, kótóre ostatnio pochłaniało mi przynajmniej godzinke dziennie mianowicie chodziąłm nad staw dokarmiać łąbędzie. Hemm... śliczny widok, zachód słońca i ta cisza... wszędobylska cisza która nie zagłuszała wewnętrznego spokoju w i tak rozwichrzonej mej duszy.... dziekuje serdecznie za komenty :* pozdrawiam czytelników ps. ma proźbe jakby ktoś byłby na tyle miły zeby w komentarzu napisać jak się nadaje tytuł wpisu byłabym wdzieczna :)
ostatki... czyli już ostatnia impreza w ciagu najbliższego czasu... Ludzie zbieraja się na wspólne balety... w końcu długo nie potańczymy... już w srode trzebabędzie pokornie schylic główkę w kościele... ale co to da??? to Tylko symbol pokory i nawrócenie. Tak naprawde nikt sie nie zmieni, nie nawróci nie stanie lepszym... świat dalej będzie okrótny i nikt nie zwróci uwagi na to co dobre... a przecierz tak mało już jest bezinterwsowności, tak mało... mam gdzies już czyjeś rozterki i ból ciągle słysze że ktoś jest nieszczęsliwy, czuje sie niepotzrebny, chce skoczyc ...zabic sie... łatwo jest uciec od problemu..ambitniej jest go rozwiązac... ale szarym ludziom brak na to sił bo nie wierzą że potrafia...
(((cisza w mroku)))